Zasady Motylków
Bycie chudą jest ważniejsze od bycia zdrową.
Nie będziesz jadła bez poczucia winy.
Nie będziesz jadła niczego bez ukarania siebie za to (ponad limit diety).
To proste: chudnięcie jest dobre, a przybieranie na wadze - złe.
Bycie chudą i niejedzenie są dowodami prawdziwej siły woli.
Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
Wiem, że waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.
Wierzę w potęgę kontroli, która jako jedyna może wnieść porządek w chaos, którym jest mój świat.
 BE SKINNY
Mój cel: 20 kg mniej do wakacji
Pamiętaj-chude jest piękne.
O mnie
Nazywam się Patrycja, mam 14 lat. Odkąd pamiętam nienawidziłam siebie, swojego życia, a przede wszystkim swojej wagi. Zawsze chciałam być bardzo chuda, od ponad roku marzę by zaprzyjaźnić się z Aną, lecz nie potrafiłam, moja silna wola ograniczała się maksymalnie do tygodniowych głodówek. Od roku mam depresję, której nie zwalczę bez poczucia, że ważę tyle, ile chcę. Lecz wreszcie postanowiłam, że dam z siebie wszystko i spełnię swoje marzenie-będę motylkiem.
Moja waga i wymiary
08.02.2014
Waga: 70 kg
Wzrost: 171 cm
Udo: 61 cm
Talia: 78 cm
Biodra: 91 cm
*informacja dla ciekawych*
Nowe wymiary będę dodawać co miesiąc.

Jest dobrze
Witajcie motylki!
Dziś dość szybko, bo internet co chwila mi siada. Dzień był męczący, ale dałam radę. Cały czas chodziły za mną pączki babcinej roboty (uwielbiam pączki mojej babci), lecz nie skusiłam się, w zamian na kolację pochłonęłam 2 zupki chińskie- chyba mniejsze zło, bo mniej kalorii i tłuszczu, ale za to mega niezdrowe, cóż muszę ograniczyć zupy instant, bo zjadam ich zbyt dużo.
Bilans:
Śniadanie: Pół jogurtu naturalnego, 3 łyżki płatków owsianych i pół banana+ 2 kromki chleba orkiszowego z polędwicą sopocką 400 kcal
Lunch: Jabłko 50 kcal
Obiad: 1/3 torebki kaszy gryczanej+ 2 malutkie pulpeciki z sosem pomidorowym 300 kcal
Kolacja: 2 zupki chińskie 160 kcal
Razem: 910 kcal
Dzień 5 (HSGD): Zaliczony
"Pusty żołądek= pełny umysł"
Patty †
Nie wierzę co widzę
Witajcie słoneczka!
Jestem taka szczęśliwa! Chociaż dziś miałam aż 8 lekcji to po powrocie do domu coś mnie mocno zmotywowało, otóż waga nie pokazywała już 70 kg tylko 65! Nie dowierzałam, myślałam że coś się popsuło, wchodziłam na wagę z 10 razy po czym wzięłam centymetr i znowu zaskoczenie- 2 cm mniej w udzie. Wielka niespodzianka i to w tłusty czwartek, choć przyznam się szczerze, że zjadłam pół pączka, w sumie byłam zmuszona, bo na lekcji wychowawczej, kiedy to dostawaliśmy te słodkości pani widząc, że nie jem kazała mi zacząć jeść. Trochę się zdziwiłam, mówiłam, że nie mam ochoty, ale ona nalegała, więc zjadłam pół a resztę oddałam koleżance. Zdziwiło mnie zachowanie mojej wychowawczyni, nawet bardzo.
Bilans:
Śniadanie: Płatki owsiane z mlekiem 2 % i łyżeczką cukru 300 kcal
Lunch: Małe jabłko, dwa cukierki, pół pączka 250 kcal
Obiad: 1/3 małego talerza warzyw i kaszy gryczanej (nie dojadłam) 100 kcal
Kolacja: 2 jajka na miękko+ 2 kawałki pieczywa chrupkiego Sonko i kubek kiślu wiśniowego 300 kcal
Razem: 950 kcal
Dzień 4 (HSGD): Zaliczony
"Chudnij, ale powoli, żeby sprawiało Ci to jak największą satysfakcję."
Patty†
Coś nie tak?
Witajcie kochane!
Powiem szczerze, że jutrzejszy tłusty czwartek mnie obrzydza- tyle kalorii, tyle tłuszczu w tych pączkach, faworkach i innych słodkościach. To nie dla mnie. Mi wystarczy jabłko, czy płatki owsiane z mlekiem, bo wprost je uwielbiam! Jutro mam kilka kartkówek, ale uczyć mi się naprawdę nie chcę, więc robię sobie przerwę z nauką do końca tygodnia, bo mój organizm musi trochę odpocząć od wysiłku umysłowego. Odebrałam dziś wyniki badań. Z krwią jest dobrze, jakiś jeden mały niedobór, ale nic poważnego, serducho bije dobrze, ale z moczem wszystko nie tak, w sumie wszystko wyszło mi źle, nie wiem co o tym myśleć. Czy to od diet? Nie mam pojęcia.
Bilans:
Śniadanie: Kubek kiślu truskawkowego, małe jabłko i kromka chleba orkiszowego z cienkim plasterkiem polędwicy sopockiej 300 kcal
Lunch: Małe jabłko 50 kcal
Obiad: Warzywa na patelnię z suszonymi pomidorami 300 kcal
Deser: Dwa wafelki ryżowe z łyżeczką dżemu+ obrana marchewka 70 kcal
Kolacja: Kubek kiślu wiśniowego, małe jabłko i jeden wafelek ryżowy z dżemem 200 kcal
Razem: 920 kcal
Dzień 3 (HSGD): Zaliczony
"Jedz mniej, o wiele mniej."
Patty†
Brak mi witamin
Witajcie.
Co u Was? Bo u mnie tak normalnie, rutynowo. Dzień zleciał, nic więcej nie mogę powiedzieć. Ostatnio dostałam komentarz, że dostarczam zbyt mało witamin do mojego organizmu- prawda, lecz nie potrafię jeść inaczej. Uwielbiam wszystko na słodko, staram się od tego odzwyczaić, ale nie potrafię. Niby mieszczę się w kaloriach, ale i tak źle się odżywiam. Jestem zielona w tym wszystkim, choć czytam na temat diet, zdrowego jedzenia i ćwiczeń codziennie to sama popełniam podstawowe błędy. Z niecierpliwością wyczekuję kwietnia/ końca marca, ogólnie wiosny. Muszę naprawić swoją kondycje przed zawodami, które mnie czekają. W sumie brakowało mi codziennego wstawania o 6 rano i biegania 6 kilometrów. Ostatnio źle się wyraziłam- lubię biegać, ale dla siebie natomiast nienawidzę robić tego na czas tzn. na zawodach. Takie bieganie jak moje - spokojny trucht przez sześć kilometrów, a sprint na dystansie 200 metrów to wielka różnica, przynajmniej dla mnie. Może dacie mi jakieś wskazówki co do odżywiania, żeby mój bilans wyglądał przyjemniej? :)

Bilans:
Śniadanie: Jogurt pitny truskawkowy 0% 200 kcal
Lunch: Małe jabłko 50 kcal
Obiad: 'Zupka chińska' (Instant) + małe jabłko 200 kcal
Deser: Plasterek strucli owocowej+ orzechowe capuccino z 2 łyżeczkami cukru 300 kcal
Kolacja: Marchewka 20 kcal
Razem: 770 kcal
Dzień 2 (HSGD): Zaliczony
"Będę cierpieć tak długo, aż nie poczuję się chuda."
Patty†
Może pierożka kochanie?
Witajcie motylki!
W sumie to czuję się o wiele lżej i lepiej niż jeszcze 2 dni temu, kiedy żarłam co popadło. Nie miałam dziś treningu, co pokrzyżowało mi trochę plany, miałam tak wielką ochotę na choć godzinę gry w siatkówkę, cóż. Za to miałam przymusowy spacer na hale i z powrotem. 6 kilometrów w 40 minut- jestem z tego spaceru bardzo zadowolona. Jutro mam badania z rana - krew, mocz, ekg. Nie robiłabym ich gdyby nie mój były wychowawca z podstawówki, jednocześnie trener lekkoatletyki nie chciał żebym znów zaczęła biegać. W podstawówce biegałam, bo musiałam, na przymus. Nie lubiłam biegać, a to, że akurat moje wyniki były naprawdę dobre, musiałam jeździć na zawody. Nigdy tego nie lubiłam, zawsze wolałam siatkówkę, lecz nie mogę odmówić, pojadę na te zawody, ale później powiem, że nie chcę już biegać. W piątej klasie proponował mi przejście do klubu lekkoatletów, ale ja stanowczo powiedziałam mu nie, co zapewne mu się nie spodobało, za to powiedziałam, że jeśli będzie potrzeba to pobiegnę raz czy dwa. Teraz nic nie poradzę, ale obiecuję sobie, że to ostatni raz. Przed jakimiś 20 minutami poczułam woń mojej ulubionej potrawy z dzieciństwa - złociście smażonych pierogów. Kiedy tylko usłyszałam kroki mamy, zbliżającej się do mojego pokoju, wiedziałam, że muszę stanowczo odmówić, czegoś co kiedyś mogłam jeść kilogramami. Tak też zrobiłam, odmówiłam, lecz nadal czuję zapach pysznych pierogów dochodzący z kuchni.

Bilans:
Śniadanie: Płatki owsiane z mlekiem 2% + płaska łyżeczka cukru 300 kcal
Lunch: Małe jabłko, cukierek czekoladowy 100 kcal
Obiad: 3 wafelki ryżowe + 3 łyżeczki niskosłodzonego dżemu, małe jabłko 200 kcal
Deser: Capuccino orzechowe, pół na pół zalane wodą i mlekiem + 2 płaskie łyżeczki cukru 200 kcal
Kolacja: Zupa instant do kubka 80 kcal
Razem: 880 kcal
Dzień 1 (HSGD): Zaliczony
"Tylko świadomość, że chudniesz sprawi, że będziesz szczęśliwa."
Patty†
Patty powraca
Witajcie!
Wracam, ale czuję się okropnie, bo wiem, że zawiodłam sama siebie ale i Was. Od ostatniego postu wchłaniam dzień w dzień około 2500 kcal - wstyd, wielki wstyd. Czuję się jak świnia, jem całymi dniami i nie mogę przestać, potrzebuję pomocy. Od poniedziałku chcę wziąć się w garść i zacząć HSGD z Nell- niesamowita osoba, która daje mi siłę do walki.
"Jedzenie to mój największy wróg."
Patty†
Rzygam tym wszystkim
Cześć i czołem!
Nie mam siły. Po prostu nie mam siły, jestem wykończona. Mam pustkę w głowie, nie wiem co pisać. Znów czuję jak depresja mnie wyżera od środka. Diety niby się trzymam, ale nic mi już nie sprawia przyjemności. Brak motywacji też daje znaki. Trochę smutne, że Was już tu nie ma- liczyłam na Wasze wsparcie, cóż i tak Was kocham i trzymam kciuki! Możliwe, że nikt tego już nie czyta, ale potrzebuję odpoczynku, ale takiego od wszystkiego, prócz bloga i diety oczywiście. Szczerze, to jedyne czego chce to wakacji.
Tak, dokładnie to teraz czuję- lepiej nie mogłabym tego określić.
Bilans:
Śniadanie: Dwa obrane jabłka + pół łyżeczki dżemu niskosłodzonego 100 kcal
Lunch: Kanapka z dwóch wafli ryżowych i odrobiny serka czosnkowego 50 kcal
Obiad: 2 wafelki ryżowe z dżemem + jabłko 150 kcal
Kolacja: Jabłko+ pół szklanki gorącego rosołu 100 kcal
Razem: 400 kcal
Dzień 8 (LTD): Zaliczony
"Jedz mniej, waż mniej"
Patty†
Aż zbyt dobrze
Witajcie motylki!
Dzisiejszy dzień był wspaniały, odstresowałam się trochę. Najpierw pouczyłam się trochę, później zjadłam obiad i wyszłam z mamą na długi spacer. Było tak przyjemnie, przy okazji wstąpiłyśmy do paru sklepów i uzupełniłam moje zapasy ze zdrowym jedzeniem-wafle ryżowe, chrupkie pieczywo, owoce, jogurty, woda itp. Po 17 poszłam ćwiczyć, ogarnęłam się i teraz jestem tutaj i piszę dla Was post. Zdecydowałam, że jednak pójdę na bal, ale pod warunkiem, że do piątku na wadzę zobaczę 65 kg.
Bilans:
Śniadanie: Dwa obrane jabłka + pół szklanki jogurtu naturalnego z łyżką płatków owsianych i miodu 200 kcal
Lunch: 2 wafelki ryżowe 50 kcal
Obiad: Małe pieczone udko z kurczaka, 4 małe ziemniaki i łyżka surówki 350 kcal
Kolacja: -
Razem: 600 kcal
Dzień 7 (LTD): Zaliczony
Ćwiczenia:
XHIT Daily:Miley Cyrus Workout: Sexy Legs, Rihanna Abs Workout
Inne: 10 min Booty Shaking Waist Workout i 10 minut rozciągania
"Jedzmy mniej, aby inni mieli więcej."
Patty†
Wściekła, ale zmotywowana
Witajcie kochane!
Nie pisałam wczoraj, bo byłam wykończona, wściekła i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Zawaliłam, tak, dokładnie w Walentynki. Wszystko zaczęło się od niewinnych słodyczy walentynkowych, które rozdawali w szkole. Skusiłam się, a później, kiedy wróciłam do domu rzuciłam się na jedzenie, jakbym nie jadła z miesiąc. Pochłonęłam około 2300 kcal, wstyd. Wieczorem wyszłam ze znajomymi, a jak wróciłam to wtedy dopadły mnie wyrzuty sumienia, a chęci do walki ze sobą wygasły. Gdy dziś wstałam i zważyłam się dostrzegłam światełko motywacji. Waga nie pokazywała już 69 kg tylko 66,5 kg! To dało mi wielkiego 'kopa' do dalszej walki. Jestem z siebie zadowolona, poćwiczyłam trochę, zjadłam tyle, ile wynosił mój przedział kaloryczny i już pozbierałam się po wpadce, znów zaczynam panować nad sobą i przychodzę do Was silniejsza niż przedtem.
Bilans:
Dzień 5 (LTD): 2300 kcal Niezaliczony (14.02)
_______________________________________
Śniadanie: Płatki owsiane z mlekiem 0.5% + łyżeczką miodu i 2 kawałki pieczywa chrupkiego Sonko z odrobiną masła i plasterkiem szynki 400 kcal
Obiad: Zupa jarzynowa 100 kcal
Kolacja: Jogurt naturalny + 2 łyżki płatków owsianych, łyżeczka miodu i mały banan 300 kcal
Płyny:1 litr niegazowanej wody
Razem: 800 kcal
Dzień 6 (LTD): Zaliczony
Ćwiczenia:
XHIT Daily:Miley Cyrus Workout: Sexy Legs, Rihanna Abs Workout
Inne: 10 min Booty Shaking Waist Workout i 10 minut rozciągania
"Jedzenie nie da Ci szczęścia."
Patty†
Jakie ćwiczenia wybrać?
Witajcie słoneczka!
Dzień jak co dzień, w sumie to szybko zleciał, tylko przeziębienie nie daje za wygraną i coś czuję, że prędzej czy później i tak będę chora, cóż. Myślałam, że 400 kcal to dla mnie jest za mało- myliłam się! Z dnia na dzień jestem jeszcze bardziej z siebie dumna, a co lepsze wcale nie byłam głodna. Jedyne co muszę zrobić, to zacząć więcej ćwiczyć! Tylko ograniczenie czasowe do maksymalnie 40 minut ćwiczeń dziennie nie pozwala mi znaleźć nic dla siebie, a chcę popracować nad: brzuchem, boczkami i nogami. Może polecicie mi jakieś przyjemne ćwiczenia i przede wszystkim efektowne? Gdyby nie nauka i multum pracy domowej jaką to gwarantuje mi szkoła, codzienne 2 godziny ćwiczeń byłyby dla mnie przyjemnością, a taką możliwość mam tylko w wakacje, szkoło jak ja Ci dziękuję, że zabierasz mi cały czas wolny :)
Bilans:
Śniadanie: Dwa kawałki pieczywa chrupkiego Sonko z odrobiną masła i małym plasterkiem konserwowej szynki + jabłko 150 kcal
Lunch: Jabłko 50 kcal
Obiad: 2 małe obrane jabłka + jogurt Gratka 170 kcal
Kolacja: Herbata z cytryną i płaską łyżeczką cukru 30 kcal
Płyny: 1 litr niegazowanej wody
Razem:400 kcal
Dzień 4 (LTD): Zaliczony
"Per aspera ad astra - przez cierpienia do sukcesu"
Patty†
O marzeniach słów kilka
Witajcie motylki!
Dzisiejszy dzień był przyjemny, ale coś czuję, że się przeziębiłam. 21 lutego w szkole jest bal maskowy i waham się czy pójść. W sumie sukienkę mam, tylko maskę musiałabym kupić, sama nie wiem czy pójdę. Jeszcze jest trochę czasu więc to przemyślę. Dziś miałam do zjedzenia tylko 600 kcal, a czuję się najedzona jak nigdy, w sumie mnie to cieszy. Ale dzisiaj trochę inny temat- nie chcę was zarzucać monotonnymi postami o moim życiu, więc opowiem trochę o swoich marzeniach, które (chyba jak każdy) posiadam. Oto moje 3 największe marzenia:
1.Zamieszkać w Stanach
Chyba moje największe marzenie. Chcę je spełnić za wszelką cenę, choć wiem jak trudno dostać tam zieloną kartę, a co dopiero amerykańskie obywatelstwo. Mimo to zrobię wszystko, żeby przeprowadzić się do Los Angeles w Kalifornii i to jak najszybciej.
2.Perfekcja- to chcę osiągnąć.
Na ten temat nie będę się rozpisywać. Jak mówi zasada motylków *dla mnie jedna z najważniejszych*: Wierzę w perfekcję i chcę ją osiągnąć.
3.Być szczęśliwą.

Zawsze się zastanawiałam czemu moje życie jest takie trudne, nieszczęśliwe. Od młodych lat musiałam się usamodzielnić, wydorośleć. W wieku 7 lat dowiedziałam się, że mój ojciec ma kochankę, 20 lat młodszą od niego. Do tego jest alkoholikiem i patrzyłam jak z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, a później z roku na rok staczał się. Z jednego z najlepiej zarabiających ludzi w moim mieście *nie, nie chwalę się* stał się pieprzonym menelem. Teraz mam 14 lat- 7 lat awantur, policji co tydzień, wręcz czystej patologii. Nie wspomnę, że mój tata nie interesował się mną. Największy ból sprawiło mi to, gdy kończyłam szóstą klasę. Nie wspomnę, że nawet nie pojawił się na zakończeniu, bo wiedziałam, że tak będzie. Ale kiedy wróciłam do domu, obładowana wręcz nagrodami, statuetkami, medalami, no i oczywiście ze świadectwem na którym widniała średnia 5.6 *średnia najlepsza z mojej klasy* chciałam pochwalić się tacie, był jeszcze list gratulacyjny i kiedy wręczyłam go mojemu ojcu usłyszałam słowa, których nie zapomnę nigdy: "To się mnie nie dotyczy, z resztą nie obchodzi mnie to", cóż już wcześniej byłam przyzwyczajona, że ojciec się mną nie interesował, ale to co wtedy powiedział, chyba zraniło mnie bardziej, niż fakt, że ma kochankę. Plus od roku mam przyrodniego brata, którego nigdy nie widziałam. Słowa przemijają, ale rany w sercu, jak i w psychice zostają. Od dwóch miesięcy moi rodzice są rozwiedzeni, cieszył mnie ten fakt, dopóki nie zrobiło się jeszcze gorzej. Chcę żeby było już po wszystkim, chcę czuć się szczęśliwa.
To tyle z mojej 'patologicznej historii', trochę się rozpisałam, lecz to nawet nie 1/10 tego co czuję, nie jestem w stanie spisać tego wszystkiego, przepraszam.
Bilans:
Śniadanie: Jajecznica z dwóch małych jajek + dwa chrupkie kawałki pieczywa Sonko 300 kcal
Lunch: Jabłko 50 kcal
Obiad: Dwa chrupkie kawałki pieczywa Sonko z plasterkiem szynki + dwa obrane jabłka 200 kcal
Kolacja: Jabłko 50 kcal
Płyny: 500 ml niegazowanej wody
1 herbata
Razem: 600 kcal
Dzień 3 (LTD): Zaliczony
"Nie wolno mi chcieć."
Patty†
Nie wiem co myśleć
Witajcie kochane!
Dzisiejszy dzień był taki.. no właśnie-sama nie wiem jaki. Było ogólnie w miarę. Nie skusiłam się na nic co proponowały mi koleżanki, czy mama, ale za to w szkole jest bardzo ciężko, dużo kartkówek, nauki. Chce mi się teraz płakać, nawet bardzo. Piszę to z łzami w oczach, jestem wykończona. Jeszcze czeka mnie nauka na fizykę. Cóż, dziś nie działo się dużo, więc nie wiem co pisać. Chcę już iść spać, a jeszcze randka ze wzorami.
Bilans:
Śniadanie: Płatki owsiane z mlekiem 0.5% i łyżką miodu 300 kcal
Lunch: Jabłko 50 kcal
Obiad: 2 obrane jabłka z łyżką miodu 150 kcal
Kolacja: Jogurt Gratka 80 kcal
Płyny: Około 800 ml niegazowanej wody
Razem: 580 kcal
Dzień 2 (LTD): Zaliczony
"Quod me nutrit, me destruit"
Patty†
Wykańczający dzień
Witajcie słoneczka!
Dziś jestem mega zadowolona z siebie! Choć dzień był długi i męczący to wytrzymałam, choć na drodze było tyle pokus. Na lekcji wychowawczej klasa zamówiła pizze. Nie zjadłam ani kawałka! Jestem z siebie dumna. Gdy patrzyłam jak inni jedli to aż mi było niedobrze- obrzydzała mnie ta pizza. Następnie koleżanki częstowały mnie słodyczami (z resztą jak codziennie w szkole), odmówiłam. Gdy wróciłam do domu po ciężkim dniu w szkole byłam wykończona, ale miałam satysfakcję, bo powiedziałam nie. Szybko ogarnęłam się, zjadłam coś i leciałam na trening około 2 km na pieszo. Po tym 2 godziny męczącego treningu i oto jestem w domu, odrobiłam lekcje, pouczyłam się, mama zachęcała mnie do zjedzenia racuszków, lecz ja wyraźnie powiedziałam 'nie jestem głodna', teraz padam na twarz, ale cieszę się z tego, bo wiem, że spełniam swoje marzenie- chudnę.
Bilans:
Śniadanie: Płatki owsiane z mlekiem 0.5 % i łyżką miodu 300 kcal Lunch: Jabłko + 1/2 batonika batonika Corny z bananami 150 kcal Obiad: Banan + łyżeczka otrąb 200 kcal Kolacja: Jabłko 50 kcal Płyny: 1 litr niegazowanej wody
Razem: 700 kcal
Dzień 1 (LTD): Zaliczony
"Drogą do szczęścia jest stawanie się kimś lepszym niż wczoraj"
Patty†
Nienawidzę niedziel
Witajcie motylki!
Dzisiejszy dzień zawaliłam. Już od początku zaczynam zawalać, jestem wściekła, choć tak naprawdę od jutra ruszam z LTD to dziś chciałam już zjeść mniej. Niestety, niedziela u mnie oznacza 'rodzinny' obiad, gdzie każdy musi coś zjeść, a to że moja wolna nie jest jeszcze tak silna, nie potrafiłam odmówić zjedzenia ciepłego obiadu. Cóż, choć jutro jest nowy dzień, jeszcze do tego poniedziałek, ja zaczynam już od teraz. Nie zjem nic już dziś, od jutra LTD i ćwiczenia. Dziś ćwiczenia muszę odpuścić, bo po piątkowym treningu mam okropne zakwasy- trener nie miał dla nas litości. Może to i lepiej, po tych dwóch godzinach byłam wykończona, ale szczęśliwa. Niestety od dwóch dni zakwasy nie puszczają, a jutro kolejny trening. Zaraz idę zaparzyć sobie zielonej herbaty i pouczyć się do kilku sprawdzianów, które mnie czekają w nadchodzącym tygodniu.
"Wszystko, czego nie zjesz, sprawia, że jesteś bliżej ideału".
Patty†
Początki bywają trudne
Witajcie!
Otóż jestem tu, by zmienić swoje życie. Chcę poczuć się szczęśliwa, wygrać z depresją, a przede wszystkim- stać się motylkiem. Już od dawna chciałam, lecz moja wola była zbyt słaba, właśnie najgorszy jest brak silnej woli. Postanowiłam to zmienić, muszę być silna i trzymać się swoich postanowień. Moim celem jest schudnięcie dwudziestu kilogramów w przeciągu 5 miesięcy, później utrzymanie tej wagi- jeśli będzie mnie ona satysfakcjonować, albo chudnięcie dalej, lecz powoli, żeby sprawiało mi to jak najdłużej przyjemność. Na początek coś lżejszego, nie chcę przejść od razu z 1800 kcal na 300, bo znając mnie, po kilku dniach dostanę napadu i będzie tylko gorzej. Zdecydowałam się na The LTD.
Do tego ćwiczenia 3-4 razy w tygodniu po około 40 minut każdy + 3 treningi z siatkówki po 2 godziny (*dla ciekawych* tak, gram w siatkówkę od 4 lat).
Od poniedziałku codziennie będę dodawać mój bilans na dany dzień- posty będą pojawiały się codziennie w godzinach wieczornych, przynajmniej mam taką nadzieję.
"Perfekcja należy się tylko silnym, sama nie przyjdzie, trzeba na nią zapracować..."
Patty†
← Nowsze posty
Starsze Posty→
| |
|