Może pierożka kochanie?
Witajcie motylki!
W sumie to czuję się o wiele lżej i lepiej niż jeszcze 2 dni temu, kiedy żarłam co popadło. Nie miałam dziś treningu, co pokrzyżowało mi trochę plany, miałam tak wielką ochotę na choć godzinę gry w siatkówkę, cóż. Za to miałam przymusowy spacer na hale i z powrotem. 6 kilometrów w 40 minut- jestem z tego spaceru bardzo zadowolona. Jutro mam badania z rana - krew, mocz, ekg. Nie robiłabym ich gdyby nie mój były wychowawca z podstawówki, jednocześnie trener lekkoatletyki nie chciał żebym znów zaczęła biegać. W podstawówce biegałam, bo musiałam, na przymus. Nie lubiłam biegać, a to, że akurat moje wyniki były naprawdę dobre, musiałam jeździć na zawody. Nigdy tego nie lubiłam, zawsze wolałam siatkówkę, lecz nie mogę odmówić, pojadę na te zawody, ale później powiem, że nie chcę już biegać. W piątej klasie proponował mi przejście do klubu lekkoatletów, ale ja stanowczo powiedziałam mu nie, co zapewne mu się nie spodobało, za to powiedziałam, że jeśli będzie potrzeba to pobiegnę raz czy dwa. Teraz nic nie poradzę, ale obiecuję sobie, że to ostatni raz. Przed jakimiś 20 minutami poczułam woń mojej ulubionej potrawy z dzieciństwa - złociście smażonych pierogów. Kiedy tylko usłyszałam kroki mamy, zbliżającej się do mojego pokoju, wiedziałam, że muszę stanowczo odmówić, czegoś co kiedyś mogłam jeść kilogramami. Tak też zrobiłam, odmówiłam, lecz nadal czuję zapach pysznych pierogów dochodzący z kuchni.

Bilans:
Śniadanie: Płatki owsiane z mlekiem 2% + płaska łyżeczka cukru 300 kcal
Lunch: Małe jabłko, cukierek czekoladowy 100 kcal
Obiad: 3 wafelki ryżowe + 3 łyżeczki niskosłodzonego dżemu, małe jabłko 200 kcal
Deser: Capuccino orzechowe, pół na pół zalane wodą i mlekiem + 2 płaskie łyżeczki cukru 200 kcal
Kolacja: Zupa instant do kubka 80 kcal
Razem: 880 kcal
Dzień 1 (HSGD): Zaliczony
"Tylko świadomość, że chudniesz sprawi, że będziesz szczęśliwa."
Patty†
← Nowsze posty
Starsze Posty→